Follow Us

No to siup, no to chrum! Slaninijada Bacon Festival w Kačarevie

To prawdopodobnie jeden z największych na świecie festiwali poświęconych boczkowi. I wędzonej słoninie. I bekonowi. I skwarkom. I wszystkiemu, co świnka dała. Mimo że odbywa się w najpodlejszym okresie roku – czyli w byle jakim i z założenia przymulającym lutym – co sezon przyciąga do niewielkiego i na co dzień sennego Kačareva nawet sto tysięcy boczkożerców.

Każdego lutego serbskie Kačarevo staje się światową stolicą boczku. W 2020 w Slaninijadzie wzięli udział sprzedawcy z 74 krajów świata, którzy na setkach stoisk wystawili sto ton (!!!) boczku i innych frykasów. Jednym z gastro-lingwistycznych hitów była adidaska slanina – boczek w trzy paski. 😉

A zaczęło się, jak to bywa na Bałkanach, od awantury. Lokalsi siedzący w kafanie i sączący kolejną kolejkę rakii zaczęli wymieniać się refleksjami na temat najlepszych przepisów na suszenie i wędzenie boczku – specjału szczególnie kochanego w tej części Serbii. Po entej kolejce rakii wymiana refleksji przerodziła się w kłótnię o to, kto w Kačarevie przygotowuje najsmaczniejszy boczuś. Szczęśliwie, zamiast zakończyć konflikt klasycznym mordobiciem, interlokutorzy postanowili zorganizować konkurs, którego uczestnicy mieli przygotować porcje degustacyjne swoich popisowych wędzonek, a niezależne jury ocenić, które kęski zasługują na miano tych najlepszych.

Tak w 1987 w niewielkim, położonym godzinę jazdy od centrum Belgradu Kačarevie zaczęła się historia Slaninijady. Pomysł chwycił na tyle, że już na początku 1988 postanowiono ponownie zorganizować zabawę, ale już na większą skalę (tym razem do konkursu zakwalifikowano 42 porcje degustacyjne boczku, a łączna pula nagród wynosiła około 100 tysięcy dinarów). W roku następnym uczestnicy wydarzenia postanowili uczcić sukces frekwencyjno-organizacyjny i stworzyli pierwszą na świecie rzeźbę z boczku (wieprzowe dzieło – uwiecznione na kadrze poniżej – miało 12 metrów wysokości, a wykonano je z pięciu ton mięcha).

Z roku na rok Slaninijada coraz mocniej się rozkręca. Od ponad trzydziestu lat każdego lutego na cztery dni Kačarevo staje się światową stolicą bekonu, skwarek, słoniny i kiełbachy – nie tylko lokalnych, serbskich, czy regionalnych, bałkańskich. W 2020 w Slaninijadzie wzięli udział sprzedawcy z 74 krajów świata – między innymi z USA, Chin, Portugalii, Brazylii czy Francji – którzy na setkach stoisk wystawili w sumie ponad sto ton (!!!) boczku i innych frykasów, a prezentowane boczusie, słoniny, skwarki i kiełby degustowało i kupowało około 100 tysięcy amatorów wędzonej czy suszonej wieprzowiny.

https://www.facebook.com/slaninijada2020

Większość gości przyjeżdża na festiwal w celach gastro-zakupowych. I nic dziwnego, bo proponowanych specjałów jest tak wiele, że nawet najwybredniejsi mięsożercy znajdą coś dla siebie. Do tego ceny są często sporo niższe od tych sklepowych. A skoro dobrze przygotowane mięcho może czekać na swoją kolej baaardzo długo – sporo osób właśnie na Slaninijadzie robi zapasy na kilka miesięcy do przodu.

Wałówkę można kupić do domu, można się nią też raczyć na miejscu. W ramach festiwalu sprawnie działa wiele stoisk z ciepłymi smakołykami – głównie tradycyjnymi, serbskimi, ale nie tylko mięsnymi (sporo też warzyw z grilla, słodkich i wytrawnych przetworów czy wypieków, w tym różnistych strudli – ciast typowych dla regionu o silnych konotacjach austro-węgierskich). Są też alkohole: od grzanego, supersłodkiego wina, po domowe nalewki, na rakii, która w kilka chwil może znokautować najtwardszego zawodnika kończąc.

http://slaninijada.org

Ale nie tylko samą strawą i popitką – nie ważne, jak tłustą i wysokoprocentową – człowiek żyje. Jedną z atrakcji festiwalu jest pogoń za świnkami (zawodnicy biegną z zawiązanymi oczami). Uczestnicy imprezy mogą też brać udział w pokazach rękodzieła, koncertach czy pogadankach tematycznych, oglądać wystawy karykatur, zgłosić się do konkursu picia piwa i jedzenia boczku na czas, spróbować sił w zawodach przeciągania liny lub przyjrzeć się tradycyjnemu świniobiciu (no sorry, bez hipokryzji, mówimy o festiwalu boczku, a boczuś, niestety, nie rośnie na krzaczkach).

Impreza trwa cztery dni (w tym tradycyjnie przez weekend), ale organizatorzy chcieliby, aby w najbliższej przyszłości stragany z mięchem funkcjonowały przez całą zimę, a sam festiwal był symbolicznym zwieńczeniem sezonu. Bo, co warto zaznaczyć, dla odwiedzających Slaninijada to po prostu boczkowa fiesta, ale dla miejscowych – szansa na infrastrukturalny rozwój i zastrzyk finansowy.

A właśnie, co do finansów… Jak wyglądają ceny na Slaninijadzie? Za kilogram boczku tradycyjnego, skwarków czy kiełbasy zapłacimy (w zależności od rodzaju/gatunku mięcha) od około 400-800 dinarów (16-30 zł), a za kilogram wędzonek z mangalicy (mangalica to rasa węgierskiej świni domowej, której mięso – zdaniem entuzjastów tego przysmaku – ma zawierać mniej „złego cholesterolu”) od 800-1000 dinarów (30-40 zł) w górę. Jeśli chodzi o ciepłe żarełko serwowane na straganach – sycąca porcja gulaszu kosztuje od 200-250 dinarów (8-10 zł), podobnie zapłacimy za porcję kiełbasy z rusztu. Uśredniając: ceny są często o 10-20 procent niższe niż w sklepach. 😉

Z uwagi na niepewną sytuację epidemiczną, w 2021 roku Slaninijady nie zorganizowano zgodnie z tradycją w lutym. Według ostatnio ujawnionych planów, festiwal ma się odbyć w dniach od 11 do 14 marca.

Niestety, i to się może zmienić. Dlatego warto śledzić aktualizacje dotyczące festiwalu na oficjalnych kanałach, na przykład:

NIE KRADNIJ, UDOSTĘPNIAJ!Copyright © Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści bez zgody autora zabronione

Przygotowanie tego artykułu zajęło nam bardzo dużo czasu. Jeśli Ci się spodobał – jest nam bardzo miło. Udostępnij go w swoich social mediach (możesz to zrobić korzystając z przycisków powyżej) lub kopiując adres URL.

Jeśli chcesz przedrukować (wykorzystać) dłuższy fragment lub całość wpisu – skontaktuj się z nami w celu uzyskania zgody.