Follow Us

Miesięczne zarobki i wydatki w Serbii. Statystyka vs Instagram

Ile kosztuje życie w Serbii? Ile zarabiają Serbowie, ile i na co wydają? Jaki dochód trzeba osiągać, żeby można było o sobie powiedzieć: „O, statystycznie się powodzi!”? Sprawdzamy dane, odcinki wypłat i paragony i konfrontujemy je z politycznymi obiecankami.

Temat zarobków w Serbii uważamy za tak delikatny, złożony i upolityczniony, że zepchnęliśmy go na ławkę rezerwową. Nie wiedzieliśmy, czy i jak o tym pisać, żeby tekst nie był wypełniony cyferkami czy przeładowany niedopowiedzeniami w stylu „tyle to wynoszą oficjalne pensje, a tak naprawdę to… hehe, każdy wie, jak jest”.

Stało się jednak tak, że postanowiliśmy przygotować notkę o zarobkach i wydatkach w Serbii. Dlaczego?

Wszystko za sprawą Zorana Djordjevica – ministra pracy, zatrudnienia, weteranów i spraw społecznych – który pod koniec sierpnia hurraoptymistycznie ogłosił, że już w 2025 roku średnia pensja i emerytura w Serbii powinny wynosić (odpowiednio) co najmniej 900 i 440 euro (w zaokrągleniu 4100 i 2000 zł).

Miesiąc później, pod koniec września, występujący w Pink TV zastępca burmistrza Belgradu Goran Vesic powtórzył deklaracje Djordjevica i zaznaczył, że w serbskiej stolicy w 2025 średnia pensja będzie jeszcze wyższa i wyniesie minimum 1100 euro (około 5000 zł).

Vesic dodał też, że pod koniec lipca bieżącego roku średnie zarobki w Belgradzie miały wynosić 628 euro (około 74000 RSD lub 2880 zł), co w porównaniu z sytuacją sprzed roku 2012 (kiedy to obecny prezydent Aleksandar Vucic na dobre rozgościł się w polityce i został pierwszym premierem kraju) oznacza wzrost o 176 euro, a więc o 40 procent.

Czy średnia belgradzka pensja w wysokości 628 euro to dużo, mało czy tak sobie? Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Ale mając na uwadze, że to kwota brutto, a do tego oficjalna i puszczona w eter przez polityka – wypadałoby najpierw sprawdzić, jak deklarowane średnie zarobki mają się do rzeczywistości.

Statystycznie rzecz biorąc…

I jak się mają? Dość powiedzieć, że większość publikacji medialnych dotyczących wypowiedzi Djordjevica i Vesica spotkała się z dużym i w przeważającym stopniu krytycznym czy cynicznym odzewem ze strony odbiorców.

Jeden z takich cynicznych komentarzy zapadł nam szczególnie w pamięć. Ktoś napisał: „jeśli wnuczek ma 5 lat, a dziadek 75, to statystycznie obaj mają po 40!”. Przekładając to na pieniądze: jeśli twój szef zarabia 1000 euro, a ty 256, to faktycznie wasze średnie zarobki wynoszą 628 euro.

A co na to tabelki?

Polityczne obiecanki i deklaracje odłóżmy na bok. Z oficjalnych danych wiadomo, że minimalne miesięczne zarobki w Serbii wynoszą aktualnie 22620 RSD (odpowiednik około 883 zł lub 193 euro).

Jeśli chodzi o średnie zarobki, w lipcu 2020 wynosiły one 83016 RSD brutto (około 3240 zł lub 706 euro), czyli 60029 RSD netto (około 2340 zł lub 511 euro).

Nie jest źle? To spójrzmy, jak wygląda bardziej miarodajna mediana – czyli wartość środkowa (połowa pracowników zarabia więcej, połowa mniej). Serbski Urząd Statystyczny podaje, że wspomniana mediana w lipcu 2020 wynosiła 45736 RSD netto (a więc około 1785 zł lub 389 euro na rękę).

Z kolei użytkownicy serwisu Numbeo (swoją drogą, świetna podpowiadajka dla podróżujących i chcących sprawdzić realne koszty życia w konkretnych krajach) podają, że w październiku 2020 w Belgradzie zarabia się na rękę średnio 56338 RSD (około 2200 zł lub 479 euro), w Nowym Sadzie 58177 RSD (około 2270 zł lub 480 euro), w Niszu 42716 RSD (około 1670 zł lub 363 euro), a w Somborze – 54758 RSD (2137 zł lub około 466 euro).

I na co idą te pieniądze?

Trzymajmy się jednak danych oficjalnych, z których wynika – jak padło wyżej – że w lipcu 2020 roku średnie zarobki w Serbii wynosiły 60029 RSD netto (2340 zł), a bardziej miarodajna mediana wynosiła wtedy 45736 RSD netto (1785 zł).

Na co przeciętny Serb wydał te pieniądze? Z podpowiedzią przychodzą redaktorzy portalu finansowego Kamatica, którzy przyjrzeli się miesięcznym koszykom zakupowym mieszkańców kraju.

W raporcie Kamaticy rozróżniono przeciętny i minimalny koszyk zakupowy. W tym pierwszym, przeciętnym, znalazły się wartości towarów i usług nabywanych miesięcznie przez „statystycznego” konsumenta. Drugi, a więc koszyk minimalny, zawiera wartości dóbr i usług niezbędnych do podtrzymania funkcji życiowych i sprawności psychofizycznej oraz uwzględnia potrzeby, których zaspokojenie nie może zostać odłożone na później. Innymi słowy – koszyk minimalny zawiera wydatki absolutnie niezbędne do życia (poniżej wartości minimalnego koszyka jest już ubóstwo skrajne).

I tak w lipcu przeciętny koszyk był wart 73726 RSD (2876 zł), czyli 1,23 średniego miesięcznego wynagrodzenia. Na pokrycie minimalnego koszyka potrzeb konsument musiał z kolei wydać 38326 RSD (1494 zł), czyli 0,64 średniego wynagrodzenia.

Najwięcej pieniędzy w obu przypadkach pochłaniała żywność, najmniej – wydatki na edukację.

W przypadku średniego koszyka, na zakup żywności i napojów bezalkoholowych przeznaczano 38,42 procent wszystkich wydatków (a dokładniej to 28300 RSD, czyli około 1102 zł), na edukację – zaledwie 0,65 procent (480 RSD lub 18,7 zł). Jeśli chodzi o koszyk minimalny, na żywność i napoje bezalkoholowe szło w lipcu aż 45,04 procent zasobów (17260 RSD lub 673 zł), a na edukację tylko 0,33 procent (125 RSD lub 4,9 zł).

Drugie pod względem wielkości były wydatki związane z utrzymaniem domu czy mieszkania (czynsz, rachunki). Przy przeciętnym koszyku na „opłaty” wydawano 19,95 procent zasobów (14700 RSD czyli około 573 zł). Jeśli chodzi o koszyk minimalny, wydatki mieszkaniowe pochłaniały 19,3 procent miesięcznych zasobów (7400 RSD czyli około 288 zł).

Zarówno w przypadku koszyka średniego, jak i minimalnego, wydatki związane z zakupem żywności/napojów i opłatami związanymi z utrzymaniem domu/mieszkania pochłaniały zdecydowaną większość zasobów. Dla koszyka średniego wydatki te stanowiły w sumie 58,37, dla koszyka minimalnego – aż 64,3 procent zasobów.

Także w obu koszykach na trzecim miejscu zestawienia znalazły się wydatki na… napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe (w przypadku koszyka średniego na używki wydawano 9,28, a w przypadku minimalnego – 8,46 procent zasobów).

Oprócz tego wśród wydatków „koszykowych” uwzględniono też transport, media, zakup odzieży/butów czy opiekę zdrowotną. Zebraliśmy te dane w tabelki (wartości zaokrągliliśmy).

Koszyk przeciętny

Koszyk przeciętny

Koszyk minimum

Pokaż mi swoją lodówkę, a powiem ci, jak bardzo jesteś Serbem

Skoro w lipcowym koszyku średnim zakup żywności i napojów bezalkoholowych pochłaniał 38,42 procent zasobów, a w koszyku minimalnym aż 45 procent – może warto sprawdzić, jakie produkty najczęściej kupowali Serbowie? Na taki pomysł wpadli redaktorzy portalu Kamatica.

Ze wspomnianego wcześniej raportu Kamaticy wynika, że w średnim koszyku o łącznej wartości 28300 RSD/ok 1100 zł można było znaleźć:

– przede wszystkim świeże i przetworzone mięso (miesięcznie na jego zakup wydawano około 7700 RSD/około 300 zł), w tym mięso kurczaka (około 4,5 kg), wieprzowina (4 kg), trochę wołowiny, wędzonych żeber, 0,5 kg boczku, kilogram kiełbasy (čajna kobasica), 1,4 kilograma mortadeli i 0,4 kg pasztetu. Do tego dochodziło 1,1 kg morszczuka i 200 g sardynek w oleju (za – łącznie – 660 RSD/26 zł)

– w statystycznych lipcowych koszykach lądowały też produkty zbożowe (za 4000 RSD/160 zł), w tym kilogram ryżu i makaronu, 25 kg pieczywa, 4,5 kg mąki, 1,5 kg ciasta francuskiego/filo, 450 g wyrobów cukierniczych

– na zakup owoców i warzyw statystyczny Serb przeznaczał z kolei 3800 RSD/150 zł. W miesięcznym koszyku miał 13 kg ziemniaków, 4,4 kg pomidorów i kapusty, dwa opakowania mrożonego groszku i zielonej fasolki oraz buraki, cebulę czy grzyby. Do tego dochodziło około 8,5 kg owoców (głównie jabłek, ale i pomarańczy, bananów czy cytryn), 300 g orzechów i suszonych śliwek (za 2300 RSD/90 zł)

– oprócz tego w lipcowym koszyku znalazł się też olej (3 litry), 700 g innego tłuszczu i 0,5 kg margaryny (za około 650 RSD/25 zł)

– ponadto, około 4900 RSD (190 zł) statystyczny Serb przeznaczał na zakup 13,5 l mleka, 6,5 l jogurtu, 3 kg białego sera, po 300 g kaszkawału i kajmaku, 600 g śmietany i 63 jaj

– dodatkowe 1900 RSD (74 zł) pochłaniał zakup cukru, czekolady, słodyczy (w tym Eurocremu), soli, przypraw, keczupu czy octu

– na napoje bezalkoholowe statystyczny Serb wydał w lipcu 2400 RSD (93 zł). W koszyku znalazła się woda, napoje gazowane, soki, kilogram kawy i paczka herbaty

A jak wyglądał lipcowy koszyk minimum? Jego miesięczna wartość wyniosła 17260 RSD/około 670 zł. A w środku wylądowało:

– 7,9 kg świeżego i przetworzonego mięsa, w tym 2,8 kg kurczaka, 1,8 kg wieprzowiny, 400 g wołowego mięsa, 200 g podrobów wołowych, 300 g wędzonek (boczek, żeberka), po 200 g kiełbasy i parówek, 900 g mortadeli czy 200g pasztetu

– w koszyku znalazło się też 7,3 kg owoców (z czego aż 5 kg to jabłka) i 25 kg warzyw (w tym 7,5 kg ziemniaków, 5,5 kg kapusty, 1,5 kg fasoli oraz pomidory, cebula, buraki, sałata, ogórki konserwowe)

Instagram vs dane vs rzeczywistość, czyli błąd początkującego Serbofila

Z oficjalnych danych wynika, że średnie serbskie zarobki są zbliżone do polskiej minimalnej krajowej. Zestawiając je z cenami w serbskich sklepach (które są w gruncie rzeczy podobne do tych polskich), sytuacja nie wygląda najlepiej.

Mimo to, na co zwraca uwagę wiele osób odwiedzających Serbię (a zwłaszcza serbskie miasta) pierwszy raz, Serbowie chętnie przesiadują w knajpach, dobrze się ubierają (tudzież: sprawiają wrażenie doinwestowanych), jeżdżą niezłymi autami.

Generalnie (i generalizując): wygląda na to, że się powodzi.

Jakim cudem? A może to tylko fasada?

Cóż, jak padło na początku, temat zarobków jest delikatny, złożony i upolityczniony. Kluczowe do szczegółowego omówienia tej kwestii byłoby użycie fraz: „pod stołem”, „kreatywność”, „praca zdalna dla zagranicznego klienta”, „tymczasowa migracja zarobkowa” czy „więzi rodzinne”, „wszechobecne w Serbii kantory”, „diaspora” i „Western Union”. Ale to tylko jedna strona medalu.

Żeby nie rozwlekać wpisu i żeby dać wam powód do refleksji, w podsumowaniu dodamy tylko:

– tak, oficjalne średnie zarobki w Serbii są dużo niższe niż oficjalne średnie zarobki w Polsce (nie przyrównując nawet do Europy Zachodniej)

– tak, koszty życia są porównywalne do tych nad Wisłą

– owszem, nierówności w Serbii są ogromne: niektórzy radzą sobie świetnie, inni szukają oszczędności wszędzie, gdzie się da, a i tak, gdyby nie wsparcie rodziny (także tej pracującej w Niemczech, Austrii czy USA), byłoby gorzej niż źle

– tak, „typowy turysta” widzi tylko upudrowaną fasadę

– jasne, to wszystko wygląda trochę jak Polska w latach 90. A nawet trochę bardzo

Poza tym pamiętajcie o frazach-kluczach: „pod stołem”, „kreatywność”, „praca zdalna dla zagranicznego klienta”, „tymczasowa migracja zarobkowa” czy „więzi rodzinne”, „wszechobecne w Serbii kantory”, „diaspora” i „Western Union”.

A na koniec: czy Serbowie narzekają? Przytoczymy fragment rozmowy z serbską przyjaciółką:

– Ej, jak wy to robicie? Ciągle jecie i nie tyjecie?

– Bo jesteśmy, k…a, biedni!

– Ale jak to? Dziewczyny na ulicy wyglądają jak modelki, faceci mają fury lepsze niż w Polsce…

– Stres zżera nam tłuszcz. Masz tu jeszcze papryczkę, no jedz, jedz… Bo zaraz gulasz będzie!

 

  • Przy przeliczeniu waluty (RSD/PLN/Euro) korzystałam z kursu z dnia 21 października 2020. Wartości zaokrąglałam
  • Linki do źródeł są „zaszyte” w tekście
NIE KRADNIJ, UDOSTĘPNIAJ!Copyright © Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie, powielanie i wykorzystywanie treści bez zgody autora zabronione

Przygotowanie tego artykułu zajęło nam bardzo dużo czasu. Jeśli Ci się spodobał – jest nam bardzo miło. Udostępnij go w swoich social mediach (możesz to zrobić korzystając z przycisków powyżej) lub kopiując adres URL.

Jeśli chcesz przedrukować (wykorzystać) dłuższy fragment lub całość wpisu – skontaktuj się z nami w celu uzyskania zgody.